
Odchudzanie i postanowienia noworoczne – dlaczego tak szybko się poddajemy?
Nowy rok bardzo często kojarzy się z nowym początkiem ✨Pojawia się motywacja, nadzieja i wiara, że tym razem wszystko się uda. Wśród postanowień noworocznych od
Trener personalny, przedsiębiorca, mama
Kiedyś myślałam, że szczęście zaczyna się wtedy, kiedy schudnę.
Nie wtedy, kiedy się zakocham, nie kiedy spełnię marzenie, nie kiedy zostanę mamą.
Tylko wtedy, kiedy liczba na wadze w końcu mnie zadowoli.
Znałam każdą dietę. Zamieniałam kolacje na jogurt naturalny, liczyłam kalorie z aptekarską precyzją i potrafiłam w środku nocy analizować, co powinnam zjeść mniej.
Nie dlatego, że chciałam dbać o zdrowie. Tylko dlatego, że nie akceptowałam siebie.
Żyłam w przekonaniu, że moje ciało to projekt do poprawy
Za dużo brzucha.
Za mało mięśni.
Za szerokie uda.
Za mało silnej woli.
Zaczynałam każdy poniedziałek z myślą: „od dziś jestem idealna”, a kończyłam z wyrzutami sumienia i cichym przekonaniem, że znowu zawiodłam.
Z zazdrością patrzyłam na kobiety, które potrafiły mówić o sobie dobrze.
Ja — mówiłam do siebie najgorzej.
To ciało, którego wcześniej nie znosiłam, nagle okazało się silne.
Urodziłam dziecko. Przetrwałam poród. Nakarmiłam. Nie przespałam nocy, tygodniami. I spojrzałam na siebie inaczej. Nie jak na zbiór deficytów. Tylko jak na kobietę, która dała komuś życie.
I wtedy zrozumiałam: nie chcę, żeby moje dziecko rosło obok mamy, która wciąż się ocenia, krytykuje i umniejsza. Przestałam się karać. Zaczęłam siebie słuchać. Nie wydarzyło się to z dnia na dzień.
To był proces.
Wciąż miałam chwile, kiedy chciałam zacząć kolejną dietę. Wciąż czytałam komentarze w internecie, że „taka to nie powinna nikogo motywować”. Wciąż słyszałam:
„Przecież po trójce dzieci już nie da się wrócić do formy.”
„To nie dla Ciebie, daj sobie spokój.”
„Znowu próbujesz? Ile razy można?”
Ale tym razem nie szłam na wojnę z ciałem. Szłam z nim za rękę. Nie schudłam, bo przestałam jeść. Schudłam, bo przestałam się nienawidzić.
Zamiast napinać się na idealny plan — zaczęłam wprowadzać małe, codzienne zmiany. Zamiast bać się jedzenia — zaczęłam rozumieć jego rolę w życiu. Zamiast porównywać się do innych — zaczęłam w końcu patrzeć na siebie z łagodnością.
I wiesz co? To było uwalniające.
Pokazuję, że można ćwiczyć, jeść i dbać o siebie bez presji, bez obsesji, bez nienawiści.
Wierzę, że zmiana zaczyna się nie na talerzu, tylko w głowie. I że każda kobieta zasługuje na to, by lubić siebie — nie kiedyś, nie po schudnięciu, tylko teraz.
Jeśli Ty też jesteś zmęczona tym, że cały czas nie jesteś wystarczająco „jakaś” — jesteś w dobrym miejscu.
Nie obiecuję Ci magicznych metamorfoz. Ale mogę Ci obiecać, że jeśli dasz sobie szansę — nauczysz się żyć w zgodzie z ciałem. A nie przeciwko niemu.
I to zmienia wszystko. Ja jestem tego żywym dowodem.
– Agnieszka Kaczor

Nowy rok bardzo często kojarzy się z nowym początkiem ✨Pojawia się motywacja, nadzieja i wiara, że tym razem wszystko się uda. Wśród postanowień noworocznych od

To nie zaczęło się od ciąży. Ani od pracy w fitnessie. Zanim nauczyłam się akceptować swoje ciało, minęło naprawdę sporo czasu. Właściwie… wszystko zaczęło się

To nie zaczęło się od ciąży. Ani od pracy w fitnessie. Zanim nauczyłam się akceptować swoje ciało, minęło naprawdę sporo czasu. Właściwie… wszystko zaczęło się
Chcesz być na bieżąco z nowościami na moim profilu, nowych produktach i wydarzeniach?
Z każdą wiadomością otrzymywać masę MOCY, SIŁY i ENERGII do zamiany nawyków i sylwetki?
W moim newsletterze znajdziesz motywację, aby każdego dnia dbać o siebie i swoje zdrowie!